Dziś trochę pracy, trochę lenistwa. Zbieram te swoje porozsypywane z braku czasu zabawki. W sumie tu i tam i wszędzie źle się dzieje, widzę to, odczuwam a właściwie współodczuwam i martwię się ale jakoś generalnie nie jest najgorzej we mnie. Wmawiam sobie, że codzień brane witaminy dodają wigoru i energii i siły na to wszystko co mi nie odpuszcza i chyba chce w to wierzyć, bo łatwiej. Jak na zewnątrz zimowa chlapa to w coś wierzyć trzeba, nie?
Zbieram się wewnętrznie znów do pisania, potrzebuję tego, wracam do tego od zawsze jak do butli z czystym powietrzem. Różnie się kończy, czasem skokiem w dal, czasem omdleniem od nadmiaru tlenu ale bardzo tego potrzebuję... do życia.
Myślę o Lacri. To milczenie, czasem nam obu tak niezbędne, zaczyna doskwierać. Przestałam ją wyczuwać trochę bo sytuacja dla mnie trudna, zagmatwana, nie do końca zrozumiała i wiem że cisza może oznaczać wszystko, sinusoidę uczuć pełną - bagno, syf, ból, cierpienie albo po prostu szczęście...oby to drugie.
Z drugiej strony spotkania z dziewuchami moimi Kochanymi co to podtrzymują obie strony jakoś tam w pionie, w miarowym oddechu i skupieniu warg na uśmiechu a nie na drżeniu - dobre te nasze spotkania. Wymyśliłyśmy od nowa Chińczyka i Monopol niewiarygodne, jak łaknący człowiek potrafi się cieszyć, fantastyczne. Powstrzymuję się tylko żeby nie wylewać tych wszystkich odczuć, uczuć, gestów które we mnie drzemią od urodzenia, bo po co, na co, komu to potrzebne, tak jest oki.
W piątek może się ziści spotkanie z sistar, trochę się go boję, jakaś dal między nami dla odmiany, nawet nie wiem czy dojdzie do skutku? Może zapomi?:(
Myślę o ludziach...taki czas...
Zbieram się wewnętrznie znów do pisania, potrzebuję tego, wracam do tego od zawsze jak do butli z czystym powietrzem. Różnie się kończy, czasem skokiem w dal, czasem omdleniem od nadmiaru tlenu ale bardzo tego potrzebuję... do życia.
Myślę o Lacri. To milczenie, czasem nam obu tak niezbędne, zaczyna doskwierać. Przestałam ją wyczuwać trochę bo sytuacja dla mnie trudna, zagmatwana, nie do końca zrozumiała i wiem że cisza może oznaczać wszystko, sinusoidę uczuć pełną - bagno, syf, ból, cierpienie albo po prostu szczęście...oby to drugie.
Z drugiej strony spotkania z dziewuchami moimi Kochanymi co to podtrzymują obie strony jakoś tam w pionie, w miarowym oddechu i skupieniu warg na uśmiechu a nie na drżeniu - dobre te nasze spotkania. Wymyśliłyśmy od nowa Chińczyka i Monopol niewiarygodne, jak łaknący człowiek potrafi się cieszyć, fantastyczne. Powstrzymuję się tylko żeby nie wylewać tych wszystkich odczuć, uczuć, gestów które we mnie drzemią od urodzenia, bo po co, na co, komu to potrzebne, tak jest oki.
W piątek może się ziści spotkanie z sistar, trochę się go boję, jakaś dal między nami dla odmiany, nawet nie wiem czy dojdzie do skutku? Może zapomi?:(
Myślę o ludziach...taki czas...
Tagi:
bibrzenie...
Świat, ta moja skromna część świata nie chce się jednoznacznie określić na tak czy na nie. Kiedyś umiałam się rzucić w wir, bez względu na konsekwencję, teraz jakoś trudno, zawsze znajdzie się jakieś "ale", które może wszystko spieprzyć. Może we mnie jest "ale" może ja powinnam ze swoim "ale" walczyć. Jednak niestety one nie biorą się z nikąd, lata praktyki, nieuczciwości i świństwa dookoła,chciało by się niby nie pamiętać, ale siedzi to pod skórą jak chip wszczepione i uaktywnia się w najmniej odpowiednich momentach.
Nie umiem mówić o swoich problemach, nie umiem już się zwierzać, czuję się głupio i niepotrzebnie zupełnie, czuję się jakbym zmuszała innych do zainteresowania. Wielu rzeczy przyszło mi się od nowa nauczyć, może i nad tym czas popracować, żeby ie odpychać, umieć się przytulić a nie tylko utulać kogoś, nie sądziłam że to będzie dla mnie kiedyś tak cholernie trudne.
Nie umiem mówić o swoich problemach, nie umiem już się zwierzać, czuję się głupio i niepotrzebnie zupełnie, czuję się jakbym zmuszała innych do zainteresowania. Wielu rzeczy przyszło mi się od nowa nauczyć, może i nad tym czas popracować, żeby ie odpychać, umieć się przytulić a nie tylko utulać kogoś, nie sądziłam że to będzie dla mnie kiedyś tak cholernie trudne.
Tagi:
bibrzenie...
Trudne dni...ale dziś już mogę chyba iść spać, uspokoiło się u L. lepiej późno niż gdy zaświta, a jeszcze nie świta póki co...
Tagi:
bibrzenie...
Dziś przypadkiem wyszło, że ukradłam życiu jeden dzień, taki dla siebie, żeby pójść na spacer, pomyśleć o swoim zdrowiu, połazić po sklepach, posłuchać ukochanej muzy i dobrze mi z tym.
Cały czas uczę się od nowa swoich potrzeb, co robić, żeby chociaż psychicznie było jakoś albo właściwie czego nie robić :-). Mimo iż moje nie-lubienie świąt nie znika jakoś a nawet wzmaga się powiedziałabym jakoś w tym roku wyjątkowo trochę ciepła czuję. Może dlatego że wokół kilka ważnych osób, o których ja myślę ciepło i które o mnie ciepło myślą... to miłe. Czyżbym zasłużyła Mikołaju?
Cały czas uczę się od nowa swoich potrzeb, co robić, żeby chociaż psychicznie było jakoś albo właściwie czego nie robić :-). Mimo iż moje nie-lubienie świąt nie znika jakoś a nawet wzmaga się powiedziałabym jakoś w tym roku wyjątkowo trochę ciepła czuję. Może dlatego że wokół kilka ważnych osób, o których ja myślę ciepło i które o mnie ciepło myślą... to miłe. Czyżbym zasłużyła Mikołaju?
Tagi:
bibrzenie...
Właśnie wyszły ode mnie moje dziewczyny. Dobrze tak razem. Śmiejemy się za każdym razem, że tworzymy "świętą trójcę" otoczoną trochę twierdzą nie do zdobycia. Fajnie mieć już wypracowane takie swoje międzyludzkie porozumienie, takie swoje kalki, co to czasem słów zbyt wiele nie potrzeba i można z siebie wariata, głupka totalnego zrobić nawet i żadna z trzech "świętych" części nie weźmie tego za złą monetę.
Dobrze jest być przynależnym, dobrze czuć się bliskim, dobrze być po prostu. To takie proste, wręcz banalne chwile kiedy człowiek oddycha pełną piersią i nie żałuję że jest, wreszcie nie żałuje.
Dobrze jest być przynależnym, dobrze czuć się bliskim, dobrze być po prostu. To takie proste, wręcz banalne chwile kiedy człowiek oddycha pełną piersią i nie żałuję że jest, wreszcie nie żałuje.
Tagi:
bibrzenie...
Jestem potwornie zmęczona, czuję się jak jakaś pokopana, leżąca i brocząca krwią istota i to niestety dosłownie. Stale coś, stale coś, chociażby mały ból głowy. Leczą, badają, szukają i nic nie wiadomo, nic. Czasem myślę że lepiej by było wiedzieć niż sądzić, mieć nadzieję, że wszystko dobrze, a tu się jednak tli coś w zanadrzu. Sama nie wiem, jestem zmęczona.
Jeszcze życie pożyć nie daje. W pracę znów pierdolnik, stała bieganina, ludzie ludziom kłody pod nogi podkładają, bo tak jest im wygodniej bo tak prościej dla nich, a innego to kopnąć można popchnąć napluć. Nie rozumiem, ale walczę, a właściwie nie walczę, przyjmuje co przynosi każdy dzień i najwyżej przeklnę sobie w duchu albo całkiem głośno, ale robię. Ciekawe jak długo mój organizm to zniesie.
Jeszcze śmierć jakoś krąży wszędzie wokół, a ja już chyba nie potrafię pocieszyć. Mnie nie pokonała co prawda ale... nie potrafię. Spojrzałam dziś w swoją szaro-burą twarz o podkrążonych niczego nie wyrażających oczach i stwierdziłam że nie mam siły jutro wstać z łóżka.
Jeszcze życie pożyć nie daje. W pracę znów pierdolnik, stała bieganina, ludzie ludziom kłody pod nogi podkładają, bo tak jest im wygodniej bo tak prościej dla nich, a innego to kopnąć można popchnąć napluć. Nie rozumiem, ale walczę, a właściwie nie walczę, przyjmuje co przynosi każdy dzień i najwyżej przeklnę sobie w duchu albo całkiem głośno, ale robię. Ciekawe jak długo mój organizm to zniesie.
Jeszcze śmierć jakoś krąży wszędzie wokół, a ja już chyba nie potrafię pocieszyć. Mnie nie pokonała co prawda ale... nie potrafię. Spojrzałam dziś w swoją szaro-burą twarz o podkrążonych niczego nie wyrażających oczach i stwierdziłam że nie mam siły jutro wstać z łóżka.
Tagi:
bibrzenie...
Kolejny trudny wieczór, nie że psyche, nie że listopad i ciemność, nie... złe, koszmarnie złe fizycznie samopoczucie. Mięśnie bolą jak odrywane od kości, łeb kwadratowy, każde wypowiadane w TV słowo odbija się echem i turkocze jeszcze długo w skroniach, słabość ogarnęła mnie całą. Już jakiś czas się zmagam z tym... właściwie nikt chyba do końca nie wie z czym i dziś przyszedł jakiś taki kryzys. Zapaliłam w samotnej kuchni papierosa, którego palić nie powinnam i poczułam się pierwszy raz po przeprowadzce do świeżego MOJEGO mieszkania - dziwnie. Zaraz jednak odepchnęłam te myśl, bo przyszła nowa, lepsza i uśmiechnęła się do mnie głaszcząc po policzku.
Ja to mam szczęście - nie jestem sama! Są wokół mnie bliscy ludzie, bliżej, dalej, wszędzie wokół, wystarczy tylko rękę wyciągnąć. Co najwyżej wkurzą się przebudzeni z popołudniowej drzemki ;) ale są i to jest najważniejsze. Mogę zawsze poprosić, żeby byli, mogę się wygadać, mogę liczyć że nie zostanę sama w bezemocjonalnych czterech ścianach szpitala, domu, a nawet pracy. Pomyślałam, że może to całe moje staranie, przytulanie świata bez względu na miejsce i czas, bez względu nawet czy świat sobie tego życzy czy nie, wysyłanie SZCZERYCH intencji opłaca się. Nie ważne z której strony ale dobre powraca i jak przyjemnie zdawać sobie z tego sprawę, jak przyjemnie jest umieć to dostrzegać w tym całym syfie w jakim przyszło nam wszystkim lawirować, być, gnić, a mimo to nie dawać się do końca. Fajnie jest to sobie uświadomić nawet w trakcie samotnego papierosa w cichej pustej, ale własnej kuchni.
Do tego dzisiejszej nocy śniła mi się ONA, tak czekam na te sny, a tak bardzo rzadko przychodzi. Jakieś pieniądze duże trzymałam w ręku (moze to znak że stracę;) ), pogaduszki jakieś, śmiechy aż do łez, jakieśplany, szeptała mi coś do ucha, ale była rozbawiona, spokojna, szczęśliwa? Dobrze było z Tobą porozmawiać Kochana.
Ja to mam szczęście - nie jestem sama! Są wokół mnie bliscy ludzie, bliżej, dalej, wszędzie wokół, wystarczy tylko rękę wyciągnąć. Co najwyżej wkurzą się przebudzeni z popołudniowej drzemki ;) ale są i to jest najważniejsze. Mogę zawsze poprosić, żeby byli, mogę się wygadać, mogę liczyć że nie zostanę sama w bezemocjonalnych czterech ścianach szpitala, domu, a nawet pracy. Pomyślałam, że może to całe moje staranie, przytulanie świata bez względu na miejsce i czas, bez względu nawet czy świat sobie tego życzy czy nie, wysyłanie SZCZERYCH intencji opłaca się. Nie ważne z której strony ale dobre powraca i jak przyjemnie zdawać sobie z tego sprawę, jak przyjemnie jest umieć to dostrzegać w tym całym syfie w jakim przyszło nam wszystkim lawirować, być, gnić, a mimo to nie dawać się do końca. Fajnie jest to sobie uświadomić nawet w trakcie samotnego papierosa w cichej pustej, ale własnej kuchni.
Do tego dzisiejszej nocy śniła mi się ONA, tak czekam na te sny, a tak bardzo rzadko przychodzi. Jakieś pieniądze duże trzymałam w ręku (moze to znak że stracę;) ), pogaduszki jakieś, śmiechy aż do łez, jakieśplany, szeptała mi coś do ucha, ale była rozbawiona, spokojna, szczęśliwa? Dobrze było z Tobą porozmawiać Kochana.
Tagi:
bibrzenie...
Za jedną z ulubionych kobiet KJ:
Negatywne nastawienie - z tym trzeba walczyć. Uczyć się na silę nastawienia pozytywnego, jeśli takie ćwiczymy od dzieciństwa, z nawyku, w ślad za otoczeniem. Zakładać z góry ze każdy chce dobrze i jest w porządku, dopiero po weryfikacji i to naprawdę gruntownej zmieniać zdanie z pozytywnego na negatywne. Powtarzam to sobie każdego dnia, choć z pozytywnym myśleniem nie mam w zasadzie problemu.
Negatywne nastawienie - z tym trzeba walczyć. Uczyć się na silę nastawienia pozytywnego, jeśli takie ćwiczymy od dzieciństwa, z nawyku, w ślad za otoczeniem. Zakładać z góry ze każdy chce dobrze i jest w porządku, dopiero po weryfikacji i to naprawdę gruntownej zmieniać zdanie z pozytywnego na negatywne. Powtarzam to sobie każdego dnia, choć z pozytywnym myśleniem nie mam w zasadzie problemu.
Tagi:
bibrzenie...
Listopad, jak zawsze najgorszy dla mnie miesiąc. Zaczyna się zaduszkami, trudnymi już od trzech lat, a potem ta ciemność wgryzająca się we mnie wszystkimi kanalikami. Mam uczucie że wciągam ją przez nozdrza i obkleja całe moje ciało. Nie jest łatwo. Do tego w tym roku dochodzi potworne zmęczenie i choroba. Niby ma być lepiej, niby jest lepiej, ale jakoś tego nie odczuwam, dochodzą kolejne dolegliwości, w pracy pracować spokojnie się nie da, ciągle coś, a to krwotok, a to omdlenie, a to osłabienie... boję się, że źle się skończy, w końcu nie mam jeszcze umowy na stałe. Niby wszystko pięknie, niby współczują i starają się pomóc, ale co będzie potem, kiedy przyjdzie czas rozliczeń? Przecież tak nie dawno to przerabiałam - cholera!
Dobrze, że są bliskie dusze, dobrze że jest do kogo wyciągnąć dłoń, dobrze, że można czuć się komuś potrzebnym, to pomaga żyć, przetrwać do wiosny, być wokół tych wszystkich "beznadziejnych" spraw co końca nie mają.
To śmieszne już dawno nie czułam takiej bliskości, już dawno nie było tak... lubię czuć się częścią, lubię wiedzieć że jest na kogo liczyć, lubię jak mnie ktoś nie zawodzi, lubię jak ktoś jest i lubię być dla kogoś, to miłe.
Tego się będę trzymać, czegoś w końcu trzeba.
Dobrze, że są bliskie dusze, dobrze że jest do kogo wyciągnąć dłoń, dobrze, że można czuć się komuś potrzebnym, to pomaga żyć, przetrwać do wiosny, być wokół tych wszystkich "beznadziejnych" spraw co końca nie mają.
To śmieszne już dawno nie czułam takiej bliskości, już dawno nie było tak... lubię czuć się częścią, lubię wiedzieć że jest na kogo liczyć, lubię jak mnie ktoś nie zawodzi, lubię jak ktoś jest i lubię być dla kogoś, to miłe.
Tego się będę trzymać, czegoś w końcu trzeba.
Tagi:
bibrzenie...
Podłączyli mnie do świata, ale chyba dziś nie jestem nawet ciekawa co świat ma mi do powiedzenia...:(
Tagi:
bibrzenie...
Cały czas się zastanawiam, bez przerwy rozdłubuję i kombinuję przyglądając się tej sprawie rozłożonej na części, dlaczego wymagamy od swoich bliskich, żeby byli takimi, jakimi sobie ich wymyśliliśmy, żeby byli idealni, według naszego idealnego widzimisie, żeby byli dla nas, nie dla siebie... dlaczego?
Tagi:
bibrzenie...
Nie jest najgorzej, ale najlepiej też nie.Wyszłam już do domu, ale leżę bo właściwie nie mogę nic więcej:( Oby sie normowalo powoli,to zalegle też bo sie dzis ponownie odezwało.Chcialabym odetchnąc...
Tagi:
bibrzenie..
Jak poniżej napisałam po powrocie z wakacji było / jest ostro! Trochę mi się zwaliło na głowę większych i mniejszych smuteczków i zmartwieluszek. Trochę zaległości pod tym względem po tygodniu trzeba było nadrobić. Przecież życie nie znosi próżni, "nie dobrze jak za dobrze". Odbiło się to trochę na moim i tak już nadwyrężonym zdrowiu, ale obiektywną ocenę mogę sama sobie wystawić - będzie żyła Skandynawska.
Trochę się męczę z tymi swoimi dolegliwościami, badania ostatnie były delikatnie mówiąc, bardzo kiepskie, choć nie tak złe jak mogłyby być, ale co tam, trzeba się pozbierać i nie dawać, bo w końcu człowiek jest potrzebny innym i to się liczy, co tam rozklejanie się, co tam ryk nad sobą, nie ma co! Żeby tylko mój skromny organizm zrozumiał to przesłanie i nie wykręcał "numerów", jak ten wczoraj i ten przed chwilą... . Organiźmie do Ciebie mówię, już wystarczy tych "wyskoków", tak się umówmy, co?
Są i dobre wiadomości... Maf gratuluję, uśmiechnęłam się pełną gębą, a na to, to życie musi sobie u mnie zasłużyć, tutaj nowe życie jest takie że nie ma bata;) Seksi laska przyszła na świat, udała Wam się!:)))
Taka dziś jeszcze krótka refleksja. Kiedyś pewien kumpel powiedział mi, że nie rozumie jak to ludzie poznają kogoś i tracą kontakt ze światem, przestają się spotykać ze starymi znajomymi, nie odbierają telefonów. Zaprosiłam go na swoje spotkanie urodzinowe, nawet nie napisał że go nie będzie - milczenie. Wczoraj miał urodziny, wysłałam życzenia - milczenie, ani me, ani be, ani kukuryku, jak mawiał połeta. Owszem nie jest już sam, owszem spotkał dziewczynę, ale nie są razem od miesiąca, czekam znacznie dłużej na jakiś kontakt... pytanie brzmi czy będę mogła jeszcze kiedyś mu to przypomnieć? Ciekawe...
Skróty:
A. vel P. jesteś dzielna nie wiem skąd bierzesz siły, ale jak coś podstwaię dodatkowy wagonik.
K. właściwie to co powyżej plus kochamy Cię tu bardzo mocno i nie damy zginąć, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak to nie wygląda. Miłuję (A.to nie groźne miłowanie;) ) i idź do D. proszę.
M. vel L. @ dlaczego Ty nie mówisz???Dlaczego Ty nie piszesz??? Dlaczego? Dobrze, że mnie dzisiaj coś tknęło. Wracaj do siebie i do "domu" kobieto. Wracaj... i nie zbaczaj, jak obiecałaś - samej sobie. Tulę do serca!
M. trzymnaj się tam dzielnie, wierzę że będzie wszystko dobrze, nie czytasz tych moich "magicznych" wywodów, chyba nawet o nich nie wiesz, ale... myślę
M.(same M...) też tego nie przeczytasz i być może nigdy nie będzie Ci dane poznać mnie lepiej... patrzyłam dzisiaj jak się męczysz. Wiem, widzę że Ci zależy, ale... dlaczego? Po co? Szkoda...
Dobrej nocy!
Trochę się męczę z tymi swoimi dolegliwościami, badania ostatnie były delikatnie mówiąc, bardzo kiepskie, choć nie tak złe jak mogłyby być, ale co tam, trzeba się pozbierać i nie dawać, bo w końcu człowiek jest potrzebny innym i to się liczy, co tam rozklejanie się, co tam ryk nad sobą, nie ma co! Żeby tylko mój skromny organizm zrozumiał to przesłanie i nie wykręcał "numerów", jak ten wczoraj i ten przed chwilą... . Organiźmie do Ciebie mówię, już wystarczy tych "wyskoków", tak się umówmy, co?
Są i dobre wiadomości... Maf gratuluję, uśmiechnęłam się pełną gębą, a na to, to życie musi sobie u mnie zasłużyć, tutaj nowe życie jest takie że nie ma bata;) Seksi laska przyszła na świat, udała Wam się!:)))
Taka dziś jeszcze krótka refleksja. Kiedyś pewien kumpel powiedział mi, że nie rozumie jak to ludzie poznają kogoś i tracą kontakt ze światem, przestają się spotykać ze starymi znajomymi, nie odbierają telefonów. Zaprosiłam go na swoje spotkanie urodzinowe, nawet nie napisał że go nie będzie - milczenie. Wczoraj miał urodziny, wysłałam życzenia - milczenie, ani me, ani be, ani kukuryku, jak mawiał połeta. Owszem nie jest już sam, owszem spotkał dziewczynę, ale nie są razem od miesiąca, czekam znacznie dłużej na jakiś kontakt... pytanie brzmi czy będę mogła jeszcze kiedyś mu to przypomnieć? Ciekawe...
Skróty:
A. vel P. jesteś dzielna nie wiem skąd bierzesz siły, ale jak coś podstwaię dodatkowy wagonik.
K. właściwie to co powyżej plus kochamy Cię tu bardzo mocno i nie damy zginąć, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak to nie wygląda. Miłuję (A.to nie groźne miłowanie;) ) i idź do D. proszę.
M. vel L. @ dlaczego Ty nie mówisz???Dlaczego Ty nie piszesz??? Dlaczego? Dobrze, że mnie dzisiaj coś tknęło. Wracaj do siebie i do "domu" kobieto. Wracaj... i nie zbaczaj, jak obiecałaś - samej sobie. Tulę do serca!
M. trzymnaj się tam dzielnie, wierzę że będzie wszystko dobrze, nie czytasz tych moich "magicznych" wywodów, chyba nawet o nich nie wiesz, ale... myślę
M.(same M...) też tego nie przeczytasz i być może nigdy nie będzie Ci dane poznać mnie lepiej... patrzyłam dzisiaj jak się męczysz. Wiem, widzę że Ci zależy, ale... dlaczego? Po co? Szkoda...
Dobrej nocy!
Tagi:
bibrzenie...
Zaniedbuję WAŻNE znajomości, nie wiem co się ze mną dzieje... dni uciekają przez palce, noce i dni, dni i noce jak domino rozsypane na podłodze, nawet równo się nie przewraca, każdy fragment idzie w swoją stronę, gdzie pobadnie, w błoto na scuhy beton, w kałużę zapyziałego miasta, którego nie mam czasu już odwiedzać jak kiedyś. Tęsknię za tamtym życiem, tęsknie za wolnością. Tłumaczę sobie, że to minie, że taki trudny czas, że wszystko da się jeszcze odbudować, ale skąd ja to kurwa mogę wiedzieć, mogę mieć tylko nadzieje, a to nie za wiele. Trzeba zebrać się w sobie, pozbierać połamane kawałki i do kupy skleić, żeby tylko ten mój nadwyrężony organizm i zdrowie dały wspólnie radę, bo jak nie wszystko pierdolnie raz na zawsze, nie wytrzyma ciśnienia i wyleci w kosmos.
Już dawno nie miałam takich prostych marzeń - słońce Łazienki i ja... głupia sprawa, strach się samemu przed sobą przyznać.
L. przepraszam, nie pocieszę Cię że nie jesteś jedyna...ale jestem cholera i będą choćbyś nie wiem co pomyślała.
Już dawno nie miałam takich prostych marzeń - słońce Łazienki i ja... głupia sprawa, strach się samemu przed sobą przyznać.
L. przepraszam, nie pocieszę Cię że nie jesteś jedyna...ale jestem cholera i będą choćbyś nie wiem co pomyślała.
Tagi:
bibrzenie...


